Relacja Lidii z dnia 10 maja 2011 roku

Dzisiejsze obchody kolejnego 10-ego były wyjątkowo radosne. O godzinie 19.00, Tradycyjnie w archikatedrze warszawskiej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela Msza św. koncelebrowana była przez 11 kapłanów. Przewodniczył jej proboszcz, ks. Bogdan Bartołd, obok niego modlił się ks. Jerzy Garda – misjonarz z Afryki, ks. Jacek Bałemba SDB – prowadzący codzienne modlitwy pod Krzyżem Pamięci, ojciec Gabriel Bartoszewski OFM Cap – Referent do spraw kanonizacyjnych w Archidiecezji Warszawskiej i inni. Obecny był także premier Jarosław Kaczyński. W homilii ks. Bogdan Bartołd podjął refleksję nad przenikaniem się dobra i zła: jeśli przebywa się wśród ludzi dobrych, sam człowiek staje się dobry, jeśli wśród złych – uczy się od nich. Specyfiką tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem jest fakt, że zostawili po sobie tyle dobra.
Po raz pierwszy w trakcie trwania Mszy św. towarzyszyły zebranym kamery nie tylko z Polski, ale i spoza jej granic. Mszę Świętą transmitowała telewizja TRWAM. Oznacza to, że Msza 10 maja transmitowana była na cały świat.. Informację tę, która została przyjęta gromkimi brawami przekazał wiernym proboszcz. Drugi aplauz rozległ się na obietnicę złożoną przez ks. Bartołda, który publicznie zobowiązał się, że do końca 2011 roku co miesiąc, będą odprawiane uroczyste Msze św. w intencji ofiar poległych pod Smoleńskiem. Na zakończenie Mszy św. organista zaintonował pieśń Boże coś Polskę, którą natychmiast podchwycili wierni. Głosy zjednoczyły się w serdecznym śpiewie, a gdy doszli do momentu: Ojczyznę wolną, wszyscy bez wahania wzmocnili: RACZ NAM WRÓCIĆ, PANIE!
Tłumy formułujące pochód były tak nieprzebrane, że dłuższą chwilę trzeba było czekać na wyjście z ulicy Świętojańskiej. Głównym transparentem, na czele pochodu był napis: Smoleńsk – pamiętamy. Po nim większe i mniejsze: „Wybory 2011. Polska dumna czy POniewierana”, „Bez prawdy nie ma wolności”, „Mord Katyński – mord Smoleński”, „Warto być Polakiem” i ogromny transparent „Boże mój, gdzie jest moja duma”.
Pierwszy raz od 10 IV 2010 nie ustawiono szpalerów ani barierek wzdłuż pałacu prezydenckiego. Nie przeszkodziło to jednak służbie miejskiej „aresztować tulipanów” oraz makiety TU154M, wykonanej specjalnie na tę okoliczność. Naprzeciwko Namiotu Solidarnych 2010 pojawił się natomiast sporych rozmiarów biały namiot z wydrukiem zdjęcia Janusza Palikota. Było to dzieło ruchu poparcia dla byłego posła. Zgiełk, wrzawa i krzyki wzmocnione przez dobre nagłośnienie, niosły się po Krakowskim i spotykały z mocnym śpiewem i modlitwą pochodu wychodzącego z katedry. Osób, które przyszły upamiętnić i modlić się za poległych było nieporównanie więcej – dobrych kilka tysięcy, toteż ruch Palikota musiał posiłkować się gwizdkami, mikrofonami oraz muzyką wyjącą z megafonów. Mimo to nie byli w stanie zagłuszyć nawet przemawiającego Jarosława Kaczyńskiego. Premier z uśmiechem podziękował zebranym za przybycie. Podkreślił, że „nas jest znowu dużo i że zwyciężymy! Wciąż pamiętamy i będziemy pamiętać nie 2 nie 3, 5, 6, 7 miesięcy, ale zawsze będziemy pamiętać. Ci, którzy nam teraz tak przeszkadzają, w końcu przegrają; właściwie już przegrali. Robią to z lęku” Po przemowie, przeplatanej okrzykami: „Jarosław”, „Wolna Polska”, „Zwyciężymy”, zebrani udali się pod namiot Palikota. Okazało się, że był on pilnie strzeżony przez policję, która otoczyła go podwójnym murem, formując szyki na jego tyłach. Doliczyłam się może 200 – 300 uzbrojonych policjantów, którzy nie dopuścili nikogo do namiotu z rozwrzeszczaną młodzieżą w środku. Pomyślałam z bólem, gdyby choć raz strzegli w ten sposób modlących się pod krzyżem, których wystawiali na takie niebezpieczeństwa…
Gdy pod namiotem Solidarnych 2010, a naprzeciwko namiotu Palikota zebrało się blisko tysiąc osób (reszta pozostała pod krzyżem oraz dochodziła jeszcze z placu Zamkowego, gdyż pochód był niezwykle długi), rozpoczęła się „wojna” na hasła. Właściwie to nie wojna, bo „nasze” głosy znów okazały się silniejsze i liczniejsze. Ludzie krzyczeli: „Palikot do Moskwy” – klaszcząc w rytm sylab oraz: „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „byłeś w ZOMO, byłeś w ORMO, teraz jesteś za platformą!”. Po dłuższej chwili tłum się uciszył i powoli skierował w stronę krzyża, skąd o 20.00 przez radio wysłuchał transmisji Apelu Jasnogórskiego. Przeor na Jasnej Górze wspomniał o Warszawiakach słuchających go w tej chwili na Krakowskim Przedmieściu i w ten sposób nawiązała się łączność duchowa z całą Polską. Wierni pozostali tłumnie pod krzyżem do 23.00, odmawiając Różaniec i śpiewając pieśni religijne i patriotyczne. Na zakończenie wszystkich uroczyście pobłogosławiło trzech kapłanów: ks. Jerzy Garda, ks. Stanisław Małkowski oraz ks. Jacek Bałemba.

PS. Jeśli można proszę zamieścić relację na stronie
Pozdrawiam, Lidia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s