Biała Księga

Reklamy

4 odpowiedzi na „Biała Księga

  1. 13 grudnia 2011 rok – „weterani” sprzd 30.lat razem z Radiem Maryja” święcimy”, ” koszmar” jaki zgotowali nam wtedy towarzysze na czele z tzw jenerałem wojciechem. Z JEDYNEGO WOLNEGO MEDIUM JAKIE NAM ZOSTAŁO, SŁUCHAMY WYZNAŃ PRAWDZIWYCH, CICHYCH BOHATERÓW TAMTYCH CZASÓW, Z TEJ STRASZNEJ NOCY z 12. na 13. GRUDNIA 1981 roku i czasu po tym następującego. Słuchamy wyznań Telefonujących na ANTENĘ RADIA MARYJA, /jak każdej nocy i dzisiaj też, mówią osoby z różnych stron naszej Ojczyzny z dużych miast, miasteczek, z wiosek /. Telefonują ludzie, którzy z różnych względów nie powrócili wtedy do kraju. Wymieniają znane dziś nazwiska osób z pierwszych stron gazet, nazwiska osób piastujących obecnie wysokie stanowiska, to ich byli koledzy, działacze, szli wtedy razem – ramię w ramię z nadzieją na lepsze jutro – generalna konkluzja: to morze goryczy, zawód, straszny ból, niespełnienie, żal, potworność tamtych dni, krzywda ludzka i podsumowujące stwierdzenie Pana Tadeusza z Polski: „wzięli stanowiska, urzędy – odpowiedzialności zaś żadnej!!! My dziś schorowani, nie mający nawet możliwości podreperowania swojego zdrowia – słuchamy chlipiąc, nawet nie mamy sił pójść pod dom tego, który ogłosił trzydzieści lat temu „STAN WOJENNY” – aby dać wyraz swojego żalu, „podziękować za ten „raj”. POSZŁY POD TĘ WILLĘ NA MOKOTOWIE NASZE DZIECI ZE SWOIMI DZIEĆMI A NASZYMI WNUKAMI — może Oni będą mądrzejsi od nas! – … z Radia płynie Pieśń: „…Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana…” i na pamięć przychodzi zamordowany przez ówczesne władze, dziś Błogosławiony Ksiądz Jerzy Popiełuszko i inni, i piotrowski – pobierający dziś wysokie świadczenie emerytalne. PANIE, WYBACZ IM BO NIE WIEDZĄ, ALBO WIEDZĄ CO CZYNIĄ.

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE!
    ZAWSZE I WSZĘDZIE!
    Babcia z Warszawy

  2. Od George from Poland (w intern.):

    …Aleksander Wielogłowski oddał przepowiednię do Biblioteki Ossolińskich we Lwowie, gdzie została zapisana w archiwach na długo przed 1900 rokiem. Nadano jej nazwę „Przepowiednia z Tęgoborza wierszem spisana”. Kilka lat później hrabia zmarł, a jego majątek przejął bratanek Aleksander Wielogłowski. Robiąc remanent rzeczy pozostawionych przez hrabiego natrafił na tę przepowiednię. Spodobała mu się, choć – przypomnijmy to raz jeszcze – była wówczas zupełnie nieczytelna. Kolejna ważna data w losach przepowiedni to rok 1912, kiedy na jej przedruk zdecydowała się Gazeta Narodowa. Sporo osób ją przeczytało i ktoś widać zapamiętał, gdyż jej przedruk został wysłany w 1939 roku do redakcji Ilustrowanego Kuriera Codziennego. Był 27 marca 1939 roku, kiedy Kurier na całej stronie przedrukował „Przepowiednie z Tęgoborza”. Mowa tam była o ataku na Polskę dwóch mocarstw, o tragicznych wydarzeniach, które wtedy na siedem miesięcy przed wybuchem wojny wydawały się irracjonalne. Publikacja przepowiedni spotkała się z zerowym odzewem. Wszystko zmieniło się po 1 września 1939 roku, kiedy nagle ktoś sobie przypomniał o tej przepowiedni na zasadzie „ja gdzieś o tym czytałem, co teraz widzę na własne oczy” !!! Marcowy numer Kuriera został szczęśliwie znaleziony, a przepowiednia została natychmiast powielona i rozpowszechniona w całej Polsce budząc iskierkę nadziei, że kiedyś Polska odzyska niepodległość !!!
    Po wojnie, pełny tekst przepowiedni znalazł się we wstępie do książki Zbigniewa Załuskiego „Czterdziesty czwarty”. Podobno oryginał przepowiedni przepadł w czasie wojny.
    A oto ta przepowiednia !!!
    W dwa lat dziesiątki nastaną te pory,
    Gdy z nieba ogień wytryśnie.
    Spełnią się wtedy pieśni Wernyhory,
    Świat cały krwią się zachłyśnie.
    Polska powstanie ze świata pożogi,
    Trzy orły padną rozbite,
    Lecz długo jeszcze los jej jest złowrogi,
    Marzenia ciągle niezbyte.
    Gdy lat trzydzieści we łzach i rozterce
    Trwać będą cierpienia ludu,
    Na koniec przyjdzie jedno wielkie serce
    I samo dokona cudu.
    Gdy czarny orzeł znak krzyża splugawi,
    Skrzydła rozłoży złowieszcze,
    Dwa padną kraje, których nikt nie zbawi,
    Siła przed prawem jest jeszcze.
    Lecz czarny orzeł wejdzie na rozstaje;
    Gdy oczy na wschód obróci,
    Krzyżackie szerząc swoje obyczaje,
    Z złamanym skrzydłem powróci.
    Krzyż splugawiony razem z młotem padnie.
    Zaborcom nic nie zostanie.
    Mazurska ziemia Polsce znów przypadnie,
    A w Gdańsku port nasz powstanie.
    W ciężkich zmaganiach z butą Teutona
    Świat morzem krwi się zrumieni.
    Gdy północ wschodem będzie zagrożona
    W poczwórną jedność się zmieni.
    Lew na zachodzie nikczemnie zdradzony
    Przez swego wyzwoleńca
    Złączon z kogutem dla lewka obrony
    Na tron wprowadzi młodzieńca.
    Złamana siła mącicieli świata
    Tym razem będzie na wieki.
    Rękę wyciągnie brat do swego brata,
    Wróg w kraj odejdzie daleki.
    U wschodu słońca młot będzie złamany.
    Pożarem step jest objęty.
    Gdy orzeł z młotem zajmą cudze łany
    Nad rzeką w pień jest wycięty.
    Bitna Białoruś, bujne Zaporoże,
    Pod polskie dążą sztandary.
    Sięga nasz orzeł aż po Czarne Morze
    Wracając na szlak swój prastary.
    Witebsk, Odessa, Kijów i Czerkasy
    To Europy bastiony,
    A barbarzyńca aż po wieczne czasy
    Do Azji ujdzie strwożony.
    Warszawa środkiem ustali się świata,
    Lecz Polski trzy są stolice.
    Dalekie błota porzuci Azjata,
    A smok odnowi swe lice.
    Niedźwiedź upadnie po drugiej wyprawie.
    Dunaj w przepychu znów tonie.
    A kiedy pokój nastąpi w Warszawie,
    Trzech królów napoi w nim konie.
    Trzy rzeki świata dadzą trzy korony
    Pomazańcowi z Krakowa,
    Cztery na krańcach sojusznicze strony
    Przysięgi złożą mu słowa.
    Węgier z Polakiem, gdy połączą dłonie,
    Trzy kraje razem z Rumunią.
    Przy majestatu polskiego tronie
    Wieczną połączą się unią.
    A krymski Tatar, gdy dojdzie do rzeki,
    Choć wiary swojej nie zmieni,
    Polski potężnej uprosi opieki
    I stanie się wierny tej ziemi.
    Powstanie Polska od morza do morza.
    Czekajcie na to pół wieku.
    Chronić nas będzie zawsze Łaska Boża,
    Więc cierp i módl się, człowieku !!!

    Króluj nam Chryste!

    • Lucky. pisze:

      Jeśli chodzi o ten fragment przepowiedni sądzę, że tu jest mowa o Stefanie Wyszyńskim – Prymasie Tysiąclecia.
      Polska powstanie ze świata pożogi, (powstała 11.11.1918 r.)
      Trzy orły padną rozbite,
      Lecz długo jeszcze los jej jest złowrogi,
      Marzenia ciągle niezbyte.
      Gdy lat trzydzieści we łzach i rozterce (lecz długo jest jej los złowrogi – 30 lat)
      Trwać będą cierpienia ludu,
      Na koniec przyjdzie jedno wielkie serce (na koniec tych 30 lat)
      I samo dokona cudu. (Wybór Stefana Wyszyńskiego na Prymasa Polski 12.11.1948 r. – równo 30 lat od powstania Polski).

      • Tymczasem mamy 22 04 2014 (bez mała 67 lat od tego cudu)…
        27 04 2014 r. KANONIZACJA JANA PAWŁA II w Rzymie, liczymy na kolejne cuda(y)! Błogosławiony JANIE PAWLE II módl się za nami!
        Teraz przeżywamy OKRES WIELKIEJ NOCY 21-22 04 2014 R. i znowu Nadzieja na Lepsze od ZMARTWYCHWSTAŁEGO CHRYSTUSA KRÓLA!
        JEGO SERCE NIE ZAWODZI! KRÓLUJ NAM CHRYSTE, ZWYCIĘZCO ŚMIERCI, PIEKŁA I SZATANA!!!
        W świątecznym numerze Warszawskiej Gazety (Nr 16/2014r.)
        str.2 oraz strona 3 czytamy: ” Z księdzem Stanisławem Małkowskim rozmawia Aldona Zaorska” w artykule pt ” Nie mogę milczeć”.
        Pamiętać trzeba, że Krzyż Chrystusa jest nie tylko znakiem jedności, ale też znakiem sprzeciwu. Krzyż Chrystusa jest prawdą. A prawda nas wyzwoli. Mam więc obowiązek mówienia prawdy, a nie rezygnowania z niej w imię politycznej poprawności.
        Po odmówieniu modlitwy egzorcyzmu pod Pałacem Prezydenckim 10 kwietnia 2014 roku spotkał się Ksiądz z krytyką niektórych polityków, a media doniosły, że otrzymał Ksiądz wezwanie do Kurii. Czy spotkały Księdza jakieś nieprzyjemności ze strony kard. Nycza?
        Żadne kary mnie nie dotknęły. Owszem – był przejaw niezadowolenia, ale sankcje karne – nie. To mogło oznaczać, że moi przełożeni nie chcą, abym wypowiadał się w sprawach polityki, gdyż traktują to jako udział w kampanii wyborczej i opowiadanie się po stronie takiej czy innej partii, co zresztą nie było ani nie jest moją intencją.Tylko zdaniem jednego z trzech moich rozmówców z Kurii – Ewangelii nie należy mieszać z polityką. Uważam to za dziwny pogląd, bowiem oznacza on, że Pana Jezusa nie należy łączyć z polityką. I chcę tu podkreślić – z polityką, a nie z politykami. A przecież polityka to nie partyjne spory, tylko troska o wspólne dobro, o dobro każdego obywatela. A jeśli tak – to jaka polityka, w której nie ma miejsca dla Boga?
        Gniew wywołało więc nie tyle nieukrywanie przez Księdza własnych poglądów na to, jak wygląda w Polsce polityka i debata polityczna, ile właśnie ta modlitwa?
        Gniew i oburzenie dotyczyły odprawienia przeze mnie pod Pałacem Prezydenckim egzorcyzmów. Pojawił się więc zarzut, że do odprawienia egzorcyzmów trzeba mieć pozwolenie biskupa, o które nie prosiłem. Tymczasem nie do końca jest to prawda. W sprawach egzorcyzmów rozróżnia się bowiem egzorcyzmy uroczyste i proste. Do odprawienia egzorcyzmów uroczystych potrzebne jest pozwolenie biskupa, natomiast egzorcyzmy proste nie wymagają takiego pozwolenia. Publiczne odmówienie egzorcyzmów prostych dokonuje się, ilekroć uczyni to ksiądz pod koniec mszy świętej. Jest to egzorcyzm Leona XIII zaczynający się od słów „Święty Michale Archaniele…”, często odmawiany w kościołach po mszach świętych. Nie podobał się też wstęp – opowiedziana przeze mnie przed odmówieniem egzorcyzmu anegdota o Janku usypiaczu. Usłyszałem, że przeholowałem, że polityków wybranych przez naród nie można obrażać, że przecież naród ich wybrał („cud nad urną”,” nie ważne kto wybiera, ważne kto liczy głosy” pamiętamy te „anegdotypeereloskie”-dop. red) i to naród a nie ja, zadecydował i dalej zadecyduje, czy w odpowiednim momencie nie wybrać innych. (czemu, komu slużą pasterze: „paś baranki moje ” przybliżaj Ewangelie pasterzu ,mówi Pan Jezus do Apostoła-dop. red.)
        A co jeśli polityk obraża naród? Jeśli kłamie, jeśli lekceważy wyborców lub działa tylko na rzecz swoich, a nie dla dobra całego społeczeństwa?
        Rzecz w tym, że w Kościele jest bardzo stara tradycja zabierania głosu gdy ktoś łamie przykazania Boże, aż po sięganie po inwektywy. Przecież nawet Pan Jezus używał wobec faryzeuszy twardych słów, np. mówiąc, że są jak groby pobielane. Twardych słów, posuniętych aż do inwektyw używali też Apostołowie. Czyli z punktu widzenia Kurii – mieszali się do polityki.
        Angażuje się Ksiądz nie tylko w obronę Krzyża, nie tylko w sprawę Smoleńską, ale też w protest rodziców chorych dzieci? Czy była o tym mowa?
        Pod sejmem byłem trzykrotnie, ale rozmówcy moi nie nawiązali ani do mojej obecności wśród protestujących rodziców, ani do wypowiedzi na temat Smoleńska, ani do mojej publicystyki. Bezpośrednim powodem wezwania i pierwszym tematem rozmowy była modlitwa do św. Michała Archanioła odmówiona pod Pałacem Prezydenckim. Tłumaczyłem zresztą, że przecież była ona zakończeniem Marszu Pamięci, który wyruszył z archikatedry po mszy świętej. Skoro marsz zaczął się modlitwą, modlitwą powinien się zakończyć. Natomiast pomimo to, że zostałem skarcony za to, co już powiedziałem, usłyszałem tez, że jeśli nadal będę zabierał głos w sprawach politycznych, to grozi mi przejście na emeryturę ze względu na wiek.
        Usłyszałem też, że jeśli zostanę zaproszony poza archidiecezję arszawską, to mogę z takiego zaproszenia skorzystać. Proszę zwrócić uwagę – poza archidiecezję warszawską.
        Było Księdzu przykro usłyszeć coś takiego?
        Odnosząc się do tego ostatniego zdania powiedziałem, że już w 1984 r. został ydany zakaz zapraszania mnie do kościołów archidiecezji warszawskiej, który został rozesłany do proboszczów i rektorów z pominięciem mojej osoby. Po wyborach kontraktowych 1989 r. dostałem z Kurii pismo, w którym napisano, że Kuria przywraca mi prawo do głoszenia słowa Bożego. Tymczasem usłyszałem, że takiego pisma nigdy nie było. A ja trzymałem je w ręku, doskonale je pamiętam i mam gdzieś w domu…
        …Cóż, będę musiał po prostu ważyć słowa i uważać, żeby personalnie nikogo nie dotknąć. Ale też nie mogę milczeć. Nie mogę milczeć, gdy władze stawiają pod kościołem instalację, która wywołała takie oburzenie społeczeństwa. Nawiasem mówiąc, przecież tęczę pod kościołem na Placu Zbawiciela zaaprobowała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, która publicznie określiła siebie jako katoliczkę. Gdzie w tym sens? Jak katolik może popierać gender? A przecież Hanna Gronkiewicz-Waltz już zapowiedziała, że jeśli tęcza zostanie spalona, każe ją odbudować…
        … Może to spotkanie i sposób, w jaki Ksiądza na nim potraktowano, były efektem słynnego apelu pana senatora Libickiego, który nawiasem mówiąc, posłużył się w nim retoryką bliską pamiętnemu poleceniu Jaruzelskiego wydanemu Kiszczakowi w sprawie ks. Popiełuszki…
        Nikt się na senatora Libickiego nie powołał. Pan Libicki żądał sankcji, te mnie nie spotkały, więc myślę, ze Kuria nie kierowała się jego opinią. A co do retoryki – przypuszczam, że wypowiadając się na mój temat, nawet nie zwrócił uagi na podobieństwo obu wypowiedzi. Nie skojarzył. Panu Libickiemu trzeba współczuć. Tylko i aż tyle.
        Czyli nie powołano się na czyjąś opinię czy ocenę Księdza działalności?
        Personalnie nie. Ale powołano się na „opinię wielu katolików” – bez podania ich liczby, nie mówiąc o nazwiskach. Móili oni, że przeholowałem…
        A Ksiądz słyszał takie opinie?
        Miałem ze dwa czy trzy telefony, kiedy rozmówcy wyrażali różne pretensje – przede wszystkim o tworzeniu podziałów. Ton wypowiedzi był jednak tak napastliwy i tak agresywny, że nie dało się w ogóle rozmawiać i czegokolwiek tłumaczyć, więc nie tłumaczyłem.
        Może to były te same osoby, które do Księdza dzwoniły po nocach w latach 80.?
        Niewykluczone.
        A może został Ksiądz „kozłem ofiarnym”? Posłużył do odwrócenia uwagi od obchodów rocznicy Smoleńska? Przecież w nich uczestniczyły tysiące ludzi, a od paru dni nie ma mowy o niczym innym, tylko o Księdza modlitwie…
        Na pewno jest to odwracanie uwagi od istoty sprawy. Chociaż z drugiej strony – pokazanie tego egzorcyzmu w całości może zostanie zapamiętane przez kogoś, kto zechce się tą modlitwą modlić. Może więc i z tej sytuacji wyrośnie dobro… Nieraz już tak bywało…
        Może będzie i tym razem. I to jest w całej tej historii pocieszające.
        * szerzej: WARSZAWSKA GAZETA NR. 16/2014

        ibidem s.2 czytamy:
        „Ks. Małkowski znowu na celowniku”
        Senator PO Jan Filip Libicki znany jest z niezwykłego…
        Ostatnio było o nim głośno, kiedy protestującym w sejmie rodzicom niepełnosprawnych dzieci doradził, aby startowali do parlamentu i w ten sposób poprawili swoją finansową sytuację. Stało się to po ujawnieniu, że asystent senatora Libickiego tylko za pchanie jego inwalidzkiego wózka otrzymuje 6 tys. zł. miesięcznie.
        Tym razem na swoim blogu Libicki zapowiada, że „Pora już zrobić porządek z księdzem Małkowskim”. Na razie nie ustaliliśmy, czy senator PO konsultował się już z Kiszczakiem, Piotrowskim, Pękalą i Chmielewskim oraz czy całą medialną nagonkę uzgodnił już z Jerzym Urbanem. Przypominamy, że piszący na naszych łamach ks. Stanisław Małkowski to bliski przyjaciel ks. Jerzego Popiełuszki. Już raz był na tajnej liście SB, na której figurował z nr.1, jako kapłan przeznaczony do zlikwidowania. Czyżby to, czego nie zdążyli zrobić komuniści, dokończyć miała „partia miłości” dowodzona przez „Słońce Peru”? * m-cz
        ———————————————————————————————–
        Komusza bezczelność tygodnia
        Leszek Miller podczas konwecji w Warszawie: U zarania swojego istnienia SLD był pierwszą pełnokrwistą partią polityczną w III RP, która kandydata na premiera nie szukała na plażach i poza swoimi szeregami. SLD jest szanowanym partnerem w Europie i na świecie.
        … towarzyszu Miller, sekretarzu Komitetu Centralnego PZPR, przypominamy towarzyszowi, że u zarania swojego istnienia pańska formacja nie była żadną pełnokrwistą partią, ale anemikiem, który ażeby przeżyć, skorzystał z kroplówki, podłączonej przez Kreml. U zarania III RP korzystaliście z bratniej pomocy, a słynna dolarowa „moskiewska pożyczka” pochodziła z zasobów KGB. Można powiedzieć, że w każdym praworządnym państwie za coś takiego towarzysz mógłby przemawiać jedynie do kolegów z celi, a partia zostałaby natychmiast zdelegalizowana. Dopóki takie zdradzieckie typki, jak towarzysz sekretarz, mogą uczestniczyć w życiu politycznym i publicznym Polski, dopóty nie można takiego państwa nazwać wolnym i normalnym.
        * m-cz
        ————-_____
        dop. od red.: Jednak my spod Krzyża na Krakowskim Przedmieściu od 4 lat, od 10.kwietnia 2010 roku, którzy nosimy ból w sercu po stracie
        96. NAJLEPSZYCH POLAKÓW pod Smoleńskiem, nigdy nie zapomnimy ICH i wciąż będziemy „ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAĆ” i razem pod opiekuńczym spojrzeniem naszych PASTERZY, KAPŁANÓW wśród których między innymi jest CZCIGODNY KS. STANISŁAW MAŁKOWSKI, niegodnie poddawany napaściom różnego rodzaju będziemy: CZUWALI, MODLILI SIĘ, UPOMINALI SIĘ O SPRAWIEDLIWOŚĆ I GODNOŚĆ POLAKÓW, O UPAMIĘTNIENIE BOHATERÓW POMNIKIEM Z KRZYŻEM POD PAŁACEM PREZYDENCKIM NA KRAKOWSKIM PRZEDMIEŚCIU W WARSZAWIE.
        ***NIE POZWALAMY KRZYWDZIĆ SZLACHETNYCH LUDZI!!!!!!!!!!
        ***
        przegląd prasy: Bożena Milska wierna Bogu i Matce Jezusa Chrystusa, Maryi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s