Za Niezależną: 53. miesięcznica: „Nad smoleńskim dramatem unosi się mgła kłamstw i lichej propagandy”

Dodano: 10.09.2014 [19:18]
53. miesięcznica: „Nad smoleńskim dramatem unosi się mgła kłamstw i lichej propagandy” - niezalezna.pl

foto: Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Ks. prof.  Waldemar Chrostowski wygłosił homilię podczas dzisiejszej mszy św. w warszawskiej archikatedrze, odprawionej w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Nie szczędził ostrych słów wobec winnych zakłamywania prawdy i obrażania pamięci o tych co zginęli 10 kwietnia 2010 r.

– 10 września stajemy w archikatedrze warszawskiej przy ołtarzu Chrystusowym. Przybywamy do tej świątyni, aby modlić się za tych, którzy zginęli pamiętnego 10 kwietnia 2010 roku. Przybywamy, bo miłość nas przynagla i pamięć o naszych siostrach i braciach, którzy tak nagle odeszli. Przybywamy, bo jesteśmy ludźmi wiary. Bo chcemy prosić Boga o dar i łaskę zbawienia dla nich. Przybywamy bo jesteśmy Kościołem i jedną wielką rodziną bożą, i chcemy towarzyszyć modlitwą rodzinom które straciły bliskich. Bo oni byli nam bliscy. Pochodzili z polskiej ziemi – mówił witając zebranych na kolejnej miesięcznicy smoleńskiej ks. prałat Bogdan Bartołd, proboszcz archikatedry warszawskiej.

Homilię wygłosił ks. prof. Waldemar Chrostowski, profesor doktor habilitowany teologii, biblista, konsultor Rady Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich.

– Dzisiaj gromadzimy się kolejny raz, aby upamiętnić dramat, który wydarzył się na przedmieściach Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. Nasuwa się pytanie, jak mówić o tym, co się wtedy wydarzyło. Skoro spotykamy się w tej świątyni, w bliskości grobu Prymasa Tysiąclecia i w obecności tysięcy tych, którzy nas oglądają i słuchają nie tylko w Europie, ale i różnych częściach świata. Jak mamy mówić i wydobyć to, co w dzisiejszym przeżywaniu tego dnia i dramatu jest najważniejsze? Chciałbym dziś powiązać 10 kwietnia 2010 roku z innym 10 dniem miesiąca. 10 lutego 1940 roku. Myślę, że w kontekście tej drugiej daty, także ta pierwsza, z 2010 roku nabiera głębszego wymiaru. 10 lutego rozpoczęły się wywózki Polaków do Kazachstanu i w inne rejony Związku Sowieckiego. Rozpoczęły się gehenny naszych rodaków wywożonych na Sybir w samotności i rozpaczy. Symbolem tej gehenny, martyrologii, tego męczeństwa może być Katyń. Tym lepiej zrozumiemy i będziemy przeżywać dramat smoleński, im bliżej umieścimy go Katynia i im bardziej powiążemy go z gehenną tych setek tysięcy Polaków, którzy w latach 1940-1941 dali przykład cierpienia za ojczyznę i za katolicką wiarę – mówił ks. prof. Chrostowski.

Ksiądz prof. Waldemar Chrostowski swoją refleksję wokół tragedii smoleńskiej osnuł wokół trzech pobytów w Katyniu na przestrzeni lat. Podkreślił, że chce, aby to osobiste świadectwo przemówiło do sumień.
Kapłan wspominał, że pierwszy raz stanął na katyńskim cmentarzu w 1988 roku, jeszcze w czasach Związku Sowieckiego. Udał się tam z pierwszą pielgrzymką rodzin katyńskich, choć wówczas jeszcze tej nazwy oficjalnie nie używano. Później ks. Chrostowski wrócił do Katynia w 2010 roku. Jego opis miejsca katastrofy jest wstrząsający.


(fot. Zbyszek Kaczmarek)

– Niełatwo było odnaleźć miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu. Betonową drogą udaliśmy się na pole. Na pole, które wtedy 4 miesiące po katastrofie było usłane setkami, jeśli nie tysiącami szczątków samolotu, ale nie tylko szczątkami samolotu. Było to wszystko widać jak na dłoni, na świeżej jeszcze roli. Było widać fragment samolotu wbity w brzozę. Poszliśmy w stronę lotniska. Widzieliśmy wieżę kontrolną, o której tyle było mowy. Kilkaset metrów od miejsca katastrofy, w pobliżu drogi, leżał wieniec i stały znicze, tam, gdzie wierzchołki drzew były ścięte przez upadający samolot. Znów modlitwa, znów przejmująca cisza znów nadzieja, że nie zostanie to w takim stanie jak widzieliśmy – wspominał ks. Chrostowski.

Po raz trzeci do Katynia i Smoleńska kapłan udał się w tym roku.

– Trzeci raz byłem tam z pielgrzymką nico ponad miesiąc temu – 6 sierpnia. (…) z Katynia udaliśmy się do Smoleńska. Wiedząc, że w Katyniu zginęli ci, którzy za polskość zapłacili najwyższą cenę. Zapłacili cenę za Cud nad Wisłą w 1920 roku. Zapłacili cenę za pakt Ribbentrop-Mołotow z 1939 roku. Polski na wytyczonej wtedy mapie miało nie być. Zginęli, bo byli Polakami – jako część zaplanowanej na ogromną skalę eksterminacji narodu polskiego. Zaplanowanej przez międzynarodowych socjalistów – to jest komunistów – i narodowych socjalistów. Katyń to zbrodnia komunistyczna wpisująca się w długi łańcuch potwornych zborni które pochłonęły życie dziesiątków, milionów niewinnych ludzi. Z tymi myślami udaliśmy się do Smoleńska.

Na przedmieścia Smoleńska. Ta sama szosa, stacja benzynowa, ale znacznie ciaśniej niż przed laty. Brak jakiejkolwiek informacji. Ta sama wybetonowana droga, a z daleka widać drewniany pomost pomalowany na szaro – najwidoczniej przewidziany do oficjalnych wystąpień. Dwa pnie brzozy. Wiele drzew usuniętych. A pole, na którym rozbił się samolot porośnięte chwastami i metrowymi krzewami. Wszystko to ogrodzone prowizoryczną siatką tak, że nie można już pójść w stronę lotniska, gdzie jest wrak samolotu. Właściwie nie widać śladów tego dramatu. Również przy drodze smoleńsko-witebskiej, gdzie kiedyś układano wieńce i znicze nie można tego robić, bo nie ma już tych drzew. Zostały wycięte. Obok stacji benzynowej powstały sklepy, o ile pamiętam handlujące samochodami różnych marek. Obok miejsca tego dramatu duży kamień. Na nim cienka szarfa biało- czerwona i ślady tablicy, która nie mogła tam wisieć tylko przez jeden dzień czy tydzień, lecz musiała być znacznie dłużej, bo ślady są dość trwałe. Trochę wygasłych zniczy. Wypłowiały wieniec.

Tak po 4 latach wygląda miejsce smoleńskiego dramatu. Nie ma pomnika, ani nawet symbolicznego uczczenia. Nie ma go w Smoleńsku, bo podobno być nie może – ale nie ma go, jak dotąd również w Warszawie. Katyń i Smoleńsk. Tylko wtedy ten dramat nabiera właściwego wymiaru, znaczenia sensu i głębi, gdy mocno powiążemy go z tym, co go poprzedziło. Ci którzy zginęli w samolocie lecieli, aby uczcić bohaterów zamordowanych w Katyniu, lecieli tam w naszym imieniu. Gdy zginęli, to została tam na smoleńskiej polanie, teraz zarośniętej chwastami cząstka każdej i każdego z nas, ale ci którzy zginęli nie mogą popaść w niepamięć. Tak jak nie popadli w niepamięć ci, którzy ich poprzedzili w Katyniu. Wołały o sprawiedliwość katyńskie doły. Woła również o sprawiedliwość i ta polana. Niepamięć upokarza i niszczy wszystkich Polaków – mówił ks. prof. Chrostowski.


(fot. Zbyszek Kaczmarek)

http://niezalezna.pl/59255-53-miesiecznica-nad-smolenskim-dramatem-unosi-sie-mgla-klamstw-i-lichej-propagandy

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nasza Codzienna Prasówka, wprowadziła Mirka Zielińska. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Za Niezależną: 53. miesięcznica: „Nad smoleńskim dramatem unosi się mgła kłamstw i lichej propagandy”

  1. Dodano: 10.09.2014 [21:07]
    Anita Czerwińska podczas Marszu Pamięci: Polski nie stać na słabe i tchórzliwe rządy – niezalezna.pl
    foto: Krzysztof Sitkowski
    – Tysiące ludzi, razem z nami, domagają się prawdy o losie polskich przywódców. Prawda jest naszą najważniejszą bronią – stwierdziła przewodnicząca Warszawskiego Klubu Gazety Polskiej Anita Czerwińska odczytując apel podczas obchodów 53. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej.

    Od ponad czterech lat, co miesiąc, tysiące Polaków spotykają się w Warszawie, dziesiątkach innych miast, w Chicago, Berlinie i Paryżu. Wszędzie tam gdzie biją polskie serca i gdzie nasi rodacy martwią się o przyszłość naszej Ojczyzny. Modlimy się za naszego prezydenta, za polskich generałów i ludzi stanowiących elitę narodu. Dzisiaj do naszej troski i modlitwy dołączają ludzie innych narodowości. O prawdę o smoleńskiej tragedii zaczynają upominać się także Ukraińcy, Litwini, a nawet Holendrzy.

    Tysiące ludzi, razem z nami, domagają się prawdy o losie polskich przywódców. Prawda jest naszą najważniejszą bronią. Totalitarna Rosja, która wielokrotnie atakowała leżące wokół nas państwa, utrzymuje swoją przewagę dzięki kłamstwom i podziałom. Tak jak dwieście lat temu, tak i dzisiaj, udaje się jej ukrywać prawdę tylko dzięki słabości i niezdecydowaniu przywódców zachodnich krajów.

    Polski dzisiaj nie stać na słabe i tchórzliwe rządy. Potrzebujemy przywódców na miarę Józefa Piłsudskiego. Potrzebujemy ludzi prawych i odważnych mających taką samą wizję jak Lech Kaczyński. Na czele naszego narodu muszą stanąć politycy zdolni zrealizować testament wolnej Polski, Polski jednoczącej aspirację narodów Europy Środkowej. Tylko taki sojusz jest w stanie uratować pokój i zatrzymać idący ze Wschodu totalitaryzm. Nie pozwólmy podzielić nas rosyjskiej agenturze. Bądźmy razem z naszymi braćmi walczącymi o wolność przeciwko moskiewskiej tyranii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s