Relacja Agaty z wieczornych uroczystości Miesięcznicy Smoleńskiej 10 maja 2014

Dzisiejszą mszę w intencji poległych w Smoleńsku ofiarowałam osobiście – dodatkowo – w tej intencji, żeby w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego zwyciężyli ludzie, którzy przybliżą nas do ujawnienia prawdy o wydarzeniach z 10.04.2010 r.

Ojciec Gabriel w swojej homilii nawiązał do niedawnej kanonizacji Papieża Polaka, wspominając jego ogromną troskę o Polskę, jej obecny i przyszły los. Kazanie zakończył naszą wspólną modlitwą do Świętego Jana Pawła II za tych wszystkich, od których zależy odkrycie pełnej prawdy o Smoleńsku – „By będąc Polakami, potrafili odkryć w sobie poczucie odpowiedzialności za prawdę, za Naród Polski, za jego godność i przyszłość”; oraz o wytrwałość i męstwo dla Wszystkich, którzy o to usilnie zabiegają, „znosząc czteroletnie cierpienia i upokorzenia”.

Po mszy, przed Marszem Pamięci, dostrzegłam kilka znajomych twarzy, m.in. zamieniłam kilka słów z Hortensją, naszą dzielną „kronikarką”, która przez lata dzień po dniu rejestrowała wszystkie modlitwy pod Krzyżem Pamięci na Krakowskim Przedmieściu.

W Marszu uczestniczyło tysiące ludzi. Idąc – jak co miesiąc dokładnie od czterech lat – odmówiliśmy czwartą, chwalebną część Różańca Świętego. Zatrzymaliśmy się na chwilę przed kościołem Świętej Anny, gdzie „internowany” („żeby nie jątrzył i nie dzielił” – czyli żeby nie wołał o prawdę w centralnym miejscu stolicy) jest Krzyż, który harcerze ustawili przed Pałacem Prezydenckim zaraz po tragedii narodowej z 10.04.2010 r.

W swoim krótkim przemówieniu Premier Jarosław Kaczyński podkreślił, że tym, którym zależy na niepodległej Polsce, brakuje tych, którzy polegli w Smoleńsku, m.in. śp. Lecha Kaczyńskiego, którego polityka okazała się bardzo słuszna. Prezes PiS powtórzył, że z każdym kolejnym miesiącem zbliżamy się do prawdy, „ale przede wszystkim wykazujemy to, co w naszej historii tak często brakowało: upór i determinację. Nie cofamy się. Dzieje tego marszu zostaną może kiedyś opisane”. Lider PiS zaapelował o budowę patriotycznej większości. – Musimy ją zbudować po to, by Polska trwała i Polska zwyciężyła! – powiedział Jarosław Kaczyński. Potem Anita Czerwińska z Gazety Polskiej podkreśliła, że wynik zbliżających się wyborów do PE w dużej mierze zadecyduje o szansach na w pełni wolną i demokratyczną Polskę. Zaapelowała, by tego głosowania nie zlekceważyć. Po całej uroczystości Anita rozdawała uczestnikom Marszu odznaki „Strażnik Pamięci” z krzyżem i tzw. szachownicą – symbolem polskiego lotnictwa.

Następnie głos zabrali organizatorzy uroczystości patriotycznych, które mają się odbyć w najbliższych dniach – związanych z rocznicą urodzin Rotmistrza Witolda Pileckiego oraz śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Spotkanie zakończyło się modlitwą (odśpiewaliśmy wspólnie Apel Jasnogórski) prowadzoną przez Ojca Zdzisława, który wypowiedział intencję, „aby polskie serca i umysły nigdy nie były ujarzmione”.

Po oficjalnym zakończeniu spotkania wokół Krzyża Pamięci pozostały jeszcze dziesiątki ludzi. Część z nich miała w ręku krzyże, zapewne w oczekiwaniu na dalszą modlitwę (tak było przynajmniej w moim przypadku). Pod drewnianym Krzyżem był ułożony krzyż z biało-czerwonych zniczy, a obok widniał portret śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz tablica z małymi portretami wszystkich Ofiar tragedii narodowej z 10.04.2010 r.

Wśród ludzi zebranych wokół Krzyża zobaczyłam Księdza Jerzego Gardę, jednego z trzech głównych kapłanów przewodzących apelowym modlitwom na Krakowskim Przedmieściu. Był zajęty podpisywaniem podziękowań (w postaci dyplomów) dla Osób, które przez 2,5 roku konsekwentnie – dzień w dzień – pikietowały pod budynkiem KRRiT, upominając się o koncesję na nadawanie na cyfrowym multipleksie dla TV Trwam. Chwała Im za to. Ich wytrwałość (wspomagana przez gorliwą modlitwę, marsze i protesty wielu Polaków) okazała się skuteczna. Wierzę w to, że to samo będzie można powiedzieć o codziennej modlitwie pod Krzyżem Pamięci, Prawdy i Nadziei, która trwa nieprzerwanie od czterech lat i jednego miesiąca. Dzięki Wam, którzy trwacie. To Wam przede wszystkim należy się odznaka i tytuł Strażnika Pamięci.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Relacje świadków, wprowadziła Mirka Zielińska. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Relacja Agaty z wieczornych uroczystości Miesięcznicy Smoleńskiej 10 maja 2014

  1. Cezary Pazura po stronie katolików. „Byłem przerażony tłuszczą, która na Krakowskim Przedmieściu naigrywała się ze starszych ludzi broniących krzyża” – mówi aktor.

    opublikowano: 10 maja 2014, 12:21 · aktualizacja: 10 maja 2014, 13:00
    Fot. YouTube Fot. YouTube
    http://wpolityce.pl/gwiazdy/194941-cezary-pazura-po-stronie-katolikow-bylem-przerazony-tluszcza-ktora-na-krakowskim-przedmiesciu-naigrywala-sie-ze-starszych-ludzi-broniacych-krzyza-mowi-aktor
    Znany aktor komediowy Cezary Pazura znowu zaprezentował swoje mało znane oblicze. Gwiazdor znów odnosi się do spraw Kościoła jednoznacznie opowiadając się po stronie katolicyzmu. Również plany zawodowe Pazury oscylują wokół tematu religii.

    Aktor w rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita” analizuje zmiany, jakie nastąpiły w polskim społeczeństwie po śmierci Papieża Polaka. Jak sam zauważa, był to moment przełomowy.

    Wtedy wszystko zaczęło się rozłazić. Zniknął moralny punkt odniesienia. Doszła do głosu moda i przyzwolenie na to, że można robić i mówić, co się chce. Taki rodzaj moralnej i umysłowej anarchii

    — mówi Pazura.

    Aktor zwraca również uwagę na pewną formę dyskryminacji katolików, jakiej jesteśmy świadkami w ciągu ostatnich lat.

    Obecnie otacza nas specyficzny relatywizm moralny. Wolno mówić źle o katolikach, wolno się z nich naśmiewać, nadużywać ich symboli. A jednocześnie nie ma przyzwolenia, by wypowiadać się krytycznie na temat swobód seksualnych, nowoczesnych prądów czy mód. Zaczyna się afera, że to homofobia, zacofanie, zaścianek…

    — tłumaczy.

    Artysta jest również zaniepokojony wzrastającą falą antyklerykalizmu w Polsce, czego najlepszym przykładem było szydzenie z osób modlących się w Warszawie po katastrofie smoleńskiej.

    Pamiętam, że byłem przerażony tłuszczą, która na Krakowskim Przedmieściu naigrywała się ze starszych ludzi broniących krzyża. Wtedy Januszowi Palikotowi, który zbijał kapitał na takich hasłach i postawach, czynnie kibicowali celebryci i artyści

    — mówi rozgoryczony aktor.

    Zainteresowanie tematem religii przekłada się również na najbliższe plany zawodowe Pazury. Aktor zdradził również w wywiadzie dla „Rzepy”, że chce wyprodukować film o św. Jadwidze Królowej. Pazura chciałby zadać pytanie o narodziny świętości tej wybitnej postaci.

    • Refleksje w 70.Rocznicę Bitwy Siedmiu Narodów. „Bitwa o Rzym”, czyli o przełamanie linii Gustawa w rejonie Cassino,

      rozpoczęła się 12 stycznia 1944 roku i trwała przeszło cztery miesiące…
      kolejno… niemiecką obronę atakowały wojska: amerykańskie, kanadyjskie, brytyjskie, nowozelandzkie, hinduskie, francuskie i polskie.
      Monte Cassino zostało zdobyte dopiero w czwartym natarciu – przez 2. Korpus Polski…
      W trzech kolejnych natarciach sprzymierzeni stracili ponad 52 tysiące żołnierzy, w tym 8 tysięcy poległo…
      Generał Oliwier Leese, dowódca brytyjskiej 8. Armii, 24 marca 1944 roku zaproponował gen. Władysławowi Andersowi, aby 2. Korpus Polski przełamał Linie Gustawa i Hitlera, nacierając na masyw Monte Cassino. Polski dowódca dostał na podjęcie decyzji dziesięć minut.
      „Jeśli zdobędziemy Monte Cassino, a zdobyć je musimy, wysuniemy sprawę polską – obecnie tak tłamszoną – na czoło zagadnień świata i damy rządowi polskiemu nowy atut w obronie naszych praw” – stwierdził gen. Anders. Po krótkim namyśle oświadczył, że podejmuje się tego trudnego zadania…
      BOHATEROWIE SPOD MONTE CASSINO
      Bogu oddali ducha,
      ciało ziemi włoskiej,
      a serce Polsce.
      od red.: jeszcze 18 maja 1944 roku świat dowiedział się, że Monte Cassino jest w rękach Polaków!
      „Nasz Dziennik” Nr 114/19 maja 2014, s. 1:
      Dzielna Polska
      70lat temu do walki o wzgórze nr 593 stanęło ich ponad 48 tysięcy. Zginęło 924. Żyje jeszcze 70 bohaterów bitwy, aż 53 z nich dotarło wczoraj do Monte Cassino, by jeszcze raz stanąć przy grobach kolegów i swojego dowódcy
      ———————
      Piotr Falkowski
      Monte Cassino
      ——————–
      O historycznym znaczeniu wydarzenia, którego rocznicę wczoraj obchodziliśmy, nie zdecydowali żołnierze, lecz politycy, dla których polski wysiłek wojenny nie zawsze był wygodny.
      Wczoraj, poza Polską, delegację naszych sojuszników na najwyższym poziomie przysłała tylko Nowa Zelandia. Obecny był gubernator generalny, formalnie najwyższy rangą urzędnik państwowy, gen. Jerry Mateparae. Z Wielkiej Brytanii przyjechał książę Harry, młodszy syn następcy tronu, Włochy reprezentował jedynie wiceminister obrony Gioacchino Alfano, a Stany Zjednoczone w o ogóle nie przysłały oficjalnej delegacji. We Mszy św. koncelebrowanej pod przewodnictwem ks. kard. Kazimierza Nycza, arcybiskupa metropolity warszawskiego, z udziałem 88-letniego ks. abp. Szczepana Wesołego, wieloletniego duszpasterza polskich emigrantów, homilię wygłosił biskup polowy Józef Guzdek. Kaznodzieja przypomniał, z jakiego powodu tysiące Polaków znalazło się w Związku Sowieckim, nadzieję związaną z układem Sikorski-Majski, trudny szlak ewakuacji przez Persję, Irak, Palestynę i Egipt do Włoch, wreszcie dokonania bojowe, których kulminacją była bitwa o Monte Cassino, a smutnym zakończeniem niespełnione nadzieje na wywalczenie wolnej Polski, represje w PRL-u lub emigracyjna tułaczka. – Będziemy o waszym męstwie opowiadać kolejnym pokoleniom i uczyć je wartości, za które oddaliście życie – zakończył ks. bp Guzdek.
      Na cmentarzu poza 1072 żołnierzami Rzeczypospolitej spoczywa ich dowódca, gen. Władysław Anders, i przedwojenny biskup polowy Józef Gawlina.
      Cały teren góry o wysokości 519 m n.p.m. obecnie pełen jest miejsc pamięci, pomników. Polski cmentarz leży niemal na szczycie, brytyjski i amerykański na dole w mieście Cassino. Po drugiej stronie wzniesienia jest też cmentarz niemiecki… Góra jest potwornie stroma. Niemieckie stanowiska ogniowe były zamaskowane kamieniami i wyłomami skalnymi. Walka o każdy metr musiała być katorżniczą wspinaczką pod ciągłym ostrzałem. Trudno uwierzyć, że to się udało. Sławny klasztor zamienił się w gruzowisko, z którego ocalała jedynie krypta pod opacką bazyliką, gdzie złożono relikwie św. Benedykta (od red.: Święty Benedykt pragnął jedności Europy, ale z pewnością widział ją nie jako mega-państwo, lecz jako jedno wielkie opactwo, a raczej federację opactw, kontynentalną wspólnotę składającą się z małych wspólnot rodzinnych i przyjacielskich. Trzeba jeszcze raz przeczytać i przemedytować „Regułę” św. Benedykta duchowego ojca każdego Europejczyka) i św. Scholastyki, obecnie umieszczone w głównym ołtarzu odbudowanej świątyni.*
      CENA WOLNOŚCI
      Piotr Szubarczyk
      Święty Jan Paweł II powiedział o epitafiach na polskim cmentarzu u stóp Monte Cassino: „Odtwarzały w oczach mojej duszy kształt Ojczyzny”…
      Żołnierz 2. Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa walczył po to, by być! By nie pozwolić na pogrzebanie sprawy polskiej! Ten żołnierz, zwłaszcza jeśli pochodził z Kresów – a takich w 2. Korpusie były tysiące – domyślał się już w maju 1944 roku, na wiele miesięcy przed Jałtą, że święta polska sprawa niepodległości została przez aliantów „przełajdaczona” – mówiąc słowami Stefana Żeromskiego…
      Marian Hemar w swoim „Liberum veto” wyjaśnił sens polskiej ofiary na Monte Cassino: ”Myśmy się nie zmienili na świecie. My jedni. Z tym, z czym weszliśmy pierwsi – wychodzimy z wojny”. Przypomina to przedśmiertne wyznanie Romualda Traugutta: „Ja nie wiem, czy jest sens. Wiem tylko, że jest mus”… Nie brakuje dziś „rozumnych”, którzy z wielką swadą i elokwencją tłumaczą bezsens ofiary Powstania Warszawskiego i ofiary życia ponad tysiąca polskich żołnierzy na Monte Cassino. Kreślą fantastyczne scenariusze innego przebiegu wojny, gdyby nie ten polski upór… To tylko słowa. Im bardziej błyskotliwe, tym mniej warte. Bohaterom spod Monte Cassino należy się nasza pamięć. I pamięć o ich charyzmatycznym dowódcy…
      W rozkazie przed decydującą bitwą mówił do nich: „Bracia i Dzieci”! I nie bawił się w niuanse. Wyjaśnił całą rzecz po żołniersku:”Długo czekaliśmy na tę chwilę odwetu i zemsty nad odwiecznym naszym wrogiem (…). Zadanie, które nam przypadło, rozsławi na cały świat imię żołnierza polskiego. W chwilach tych będą z nami myśli i serca całego Narodu, podtrzymywać nas będą duchy poległych naszych towarzyszy broni. Niech lew mieszka w Waszym sercu. Żołnierze – za bandycką napaść Niemców na Polskę, za rozbiór Polski wraz z bolszewikami, za tysiące zrujnowanych miast i wsi, za morderstwa i katowanie setek tysięcy naszych sióstr i braci, za miliony wywiezionych Polaków jako niewolników do Niemiec, za niedolę i nieszczęścia Kraju, za nasze cierpienia i tułaczkę – z wiarą w sprawiedliwość Opatrzności Boskiej idziemy naprzód ze świętym hasłem w sercach naszych: Bóg, Honor i Ojczyzna”.
      Nie podobały się te słowa aliantom, zwłaszcza te o rozbiorze Polski z udziałem bolszewików. Oni już wówczas ćwiczyli nowe zasady politycznej poprawności. Oni już mieli nowego idola – wujaszka Joe. Już rok wcześniej zdumiony gen. George Patton tak relacjonował swą rozmowę z gen. Andersem: „Powiedział mi, że jeśli jego wojska dostaną pomiędzy armię niemiecką a rosyjską, to nie będzie mógł się zdecydować, z kim bardziej chce walczyć”. Generał Patton chyba się jednak czegoś od generała Andersa nauczył. A my?
      „Za niedolę i nieszczęścia”. Za wspólny niemiecko-bolszewicki rozbiór Polski. Taki był Andersowski „sens” i „mus” pod Monte Cassino. To be or not to be… *
      PIOTR SZUBARCZYK /Nasz Dziennik Nr 113/2014 s. M2/
      ————————————————————————
      ibidem czytamy:
      BEZ OSTATNIEGO ROZDZIAŁU
      Ufał gwarancjom Zachodu i miał nadzieję, że alianckie obietnice wskrzeszenia Polski zostaną wypełnione. Trzeba było dopiero brytyjskich nacisków, by nie wyprowadzał polskich tułaczy-łagierników z Sowietów, decyzji jałtańskich i podłych słów Churchilla, rzuconych mu w twarz w 1945 roku: „Waszej pomocy nie potrzebujemy!”, by generał Władysław Anders pojął to, co i dziś ma dla nas wagę pierwszorzędną: Europa nigdy nie stanie w obronie polskiej suwerenności, jeżeli napastnikiem będzie Rosja…
      Od śmierci Andersa minęły dopiero 44 lata – niewiele, ale w historii współczesnej to cała epoka, czas obalania podstawowych wartości.
      DZIŚ MIARĄ „EUROPEJSKOŚCI” NIE JEST ANI HONOR, ANI PRAWOŚĆ, ANI ODWAGA.
      A nad Polską znów zbierają się chmury. Czy będzie komu dopisać „ostatni rozdział”, którego Anders nie doczekał? *
      ANNA ZECHENTER
      IPN KRAKÓW
      szerzej: Nasz Dziennik Nr 113/2014 http://www.naszdziennik.pl
      *** KRÓLUJ NAM CHRYSTE, ZAWSZE I WSZĘDZIE!
      przegl. prasy B. Milska córka +Eugeniusza więźnia obozu NKWD w powojennej PRL – i żona poety +Mariusza więźnia 1968 z Rakowieckiej, Białołęki, Mostowskich a syna +Antoniego jeńca obozów niemieckich 1939-1945 – wierna Bogu i Matce Jezusa Chrystusa, Maryi i Jego Opiekunowi ziemskiemu Świętemu Józefowi

    • WPROST I NA TEMAT…

      nawiązując do wypowiedzi aktora Cezarego Pazury zamieszczonej powyżej…
      oddajmy głos aktorce Joannie Szczepkowskiej w felietonie w „Wysokich obcasach” – 30 listopada 2013 NR 48, s.6, http://www.wysokieobcasy.pl :
      zaledwie pół roku wstecz…
      DYBY
      ________
      Co za szczęście, że nasza cywilizacja rozwinęła się w odwrotnym kierunku.
      Że żyjemy w czasach,
      w których musielibyśmy przejść ulicą
      obok średniowiecznej tłuszczy
      (…)* Joanna Szczepkowska

      (od red. Pani Joanna Szczepkowska opisuje w felietonie pobyt w Muzeum Tortur, refleksje ze zwiedzania tego straszliwego miejsca /przegląd historyczny narzędzi zbrodni/ ze szczególnym uwzględnieniem zachowań oglądających – jak oni tam są bardzo usatysfakcjonowani, „słuchają w ciszy i skupieniu, tak żeby nie uronić żadnego słowa”- /przewodnika/ …
      … to taka krótka dawka materiału do refleksji po zestawieniu tych dwóch wypowiedzi, w jakich czasach przychodzi nam żyć!…zachowajmy zimną krew wspominając TYCH WSZYSTKICH, KTÓRZY NIE TAK DAWNO JESZCZE GINĘLI ZA OJCZYZNĘ…
      przegl. prasy: B.Milska

  2. Agata pisze:

    W nagraniu sprzed kilku lat, wartym przypomnienia dziś, w 70. rocznicę Bitwy pod Monte Cassino, Jan Pietrzak śpiewa własną piosenkę na temat związany z tą bitwą. Komentuje też m.in. słowa tego utworu, że „wolność krzyżami się mierzy”.

    http://vod.gazetapolska.pl/266-jan-pietrzak-naj-odc-3#

  3. __________________ZAPROSZENIE __________________________________

    Zapraszamy na II Kongres
    „Dla społecznego panowania
    Chrystusa Króla”

    Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat!

    Warszawa ________________ I edycja, 24 maja 2014 A.D.
    Rozpoczęcie Mszą Świętą w klasycznym rycie rzymskim o godzinie 10.00 w kaplicy Niepokalanego Poczęcia NMP, ul. Radna 14 w Warszawie. Rozpoczęcie Kongresu w siedzibie Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego, Warszawa, ul. Smulikowskiego 6/8 godzina 11.30.

    PROGRAM:
    KS. PROF. TADEUSZ GUZ (KUL)
    „Królewskość Chrystusa Króla w nauce
    św. Tomasza z Akwinu”

    ARKADIUSZ ROBACZEWSKI (CKiT)
    „Liturgia – królewski kult i pieśń chwały”

    KS. DR ROMAN KNEBLEWSKI
    „Współczesna detronizacja Chrystusa Króla”

    DR STANISŁAW KRAJSKI
    „Zrozumieć królewskość Chrystusa”

    KS. STANISŁAW MAŁKOWSKI
    „Chrystus Król widzialnym obrazem
    niewidzialnego Boga”

    PRZEDŁOŻENIA:
    PROF. ANDRZEJ FLAGA
    „Jezus Chrystus Król Polski w objawieniach
    Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny”

    DAWID GOSPODAREK
    „Podstawy intronizacji Chrystusa Króla Polski”

    MARCIN DYBOWSKI
    „Chrystus Król ocenzurowany – wyzwanie
    dla wydawców katolickich dzisiaj”

    PROGRAM ARTYSTYCZNY
    JERZY ZELNIK – aktor i reżyser
    MACIEJ WRÓBLEWSKI – pieśniarz polski

    ______________________________________________________________________
    CZĘSTOCHOWA ———— II edycja, 31 maja 2014 A.D.
    Rozpoczęcie Mszą Świętą w klasycznym rycie rzymskim o godzinie 10.00, Jasna Góra, Wieczernik.
    Rozpoczęcie Kongresu w siedzibie Akademii Polonijnej, Częstochowa, ul. Pulaskiego 4/6,
    godzina 11.30

    PROGRAM:
    KS.DR RYSZARD RACZKIEWICZ
    „Chrystus Król czy Sługa – uzasadnienie
    królewskiej godności Jezusa Chrystusa”

    KS.JACEK BAŁEMBA SDB
    „Liturgia – królewski kult i pieśń chwały”

    KS. DR ROMAN PIWOWARCZYK
    „Współczesna globalizacja
    a powszechność Kościoła”

    DR STANISŁAW KRAJSKI
    „Kto powinien w Polsce królować –
    Matka Boża czy Chrystus?”

    PRZEDŁOŻENIA:
    PROF. ANDRZEJ FLAGA
    „Zmagania o Polskę Chrystusową’

    KS. LEOPOLD POWIERŻA CSMA
    „Społeczne panowanie Chrystusa Króla
    w kontekście aktualnej sytuacji Kościoła”

    Podsumowanie i wnioski
    PROGRAM ARTYSTYCZNY
    JERZY ZELNIK – aktor i reżyser

    ____________________________ORGANIZATORZY: ________________________ __________________________Stowarzyszenie Fides et Ratio ____________________
    ___________Centrum Kultury i Tradycji, Wiedeń 1683_______________________________
    __________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
    info. przekazuje: B. Milska – KRÓLUJ NAM CHRYSTE, ZAWSZE I WSZĘDZIE!

  4. AVE... pisze:

    Refleksje po dniach: 25 maja-30 maja 2014 r. Warszawa, stolica naszej Ojczyzny…

    Refleksje, zaduma 25-30 maja 2014 rok…Warszawa…

    30 maja, piątek, 2014 roku mój Anioł Stróż prowadził mnie jak zawsze, poproszony o pomoc …
    W tym dniu szczególnej rozwagi i powagi, pilnował mnie bardziej. Czułam to intensywnie…
    Kiedy otworzyłam rankiem „oko” zaczęłam zbierać myśli, przeszłość wracała, niemalże z całego życia. Rozmowy Dziadków, Rodziców moje doświadczenia osobiste, Po prostu obejrzałam film o sobie…
    Pomyślałam gdzie to mnie poprowadzi mój Anioł Stróż, gdzie to największa jest potrzeba bycia dzisiaj?
    I tak znalazłam się po wielkich trudach komunikacyjnych w pobliżu Cmentarza Wojskowego na Powązkach o godzinie „grubo” po czternastej. Idąc w kierunku wejścia na tę wielce zasłużoną Nekropolię można było zobaczyć ludzi powracających stamtąd. Szli zwarci „dostojni” w grupach, grupkach. Czujni. Sztywni, jakby dystyngowani. Tak się złożyło, że miałam komplet ubraniowy w kolorach biało-czerwonych, mijającym patrzyłam w oczy jakbym chciała coś z nich wyczytać… Przyglądali mi się „triumfując” swoją „mądrością”, praktycznością itd.
    Minęliśmy się tez radośnie ze znajomymi, którzy śpieszyli do złożonej chorobą Babci, pytanie: daliście wyraz swego człowieczeństwa.? „Tak jest, zachowaliśmy się jak trzeba” – odpowiedzieli!
    Teraz mój towarzysz doprowadził mnie na początek cmentarza i tu kazał mi się zatrzymać przy Miejscu Pamięci Pułkownika Kuklińskiego i Jego Zony. Mnóstwo przyjaznych Ludzi, kwiaty, znicze i skupienie, zamyślenie i wdzięczność. W odległości transparenty uchylające rąbka przemilczeń z historii naszej Ojczyzny. Młodzież mijająca te transparenty uzupełniała swoją wiedzę, i żal, że ciągle nie znamy prawdy, serwuje się nam jakieś szczątki pół-prawd. Szlachetni, Mądrzy Ludzie mówią, że historii nie można fałszować, przemilczać, i że kamienie wołać będą… I dalej mój Anioł Stróż nie kazał iść, tu wciąż przybywało zniczy biało-czerwonych i tak trwaliśmy, solidarnie, spokojni że możemy tu być, czuć oddychać Polską i że jesteśmy u siebie.
    Służby porządkowe, policja: kobiety i mężczyźni na równi w mundurach, straż miejska, kamery, oka czuwające. O, tych było dużo! Podobno spisywali niektórych?! … pałować, nie pałowali…

    Następne moje zadanie to było przemieszczenie się na cmentarz Północny do Bliskich i Przyjaciół.
    Stanęłam nad mogiłą – naszego Kolegi Włodka, Jednego z broniących Krzyża Smoleńskiego sprzed Pałacu namiestnikowskiego na Krakowskim Przedmieściu od początku tzn od 10 kwietnia 2010 roku, który postawili tam Harcerze z myślą o Pomniku, a który należy się w tym miejscu Poległym w Tragedii Smoleńskiej z 10.04.2014 roku. Zapaliliśmy znicze, kwiaty zostały, i modlitwą i wspomnieniami zakończyło się nasze spotkanie. To dzielny człowiek, patrzy na nas z fotografii umieszczonej pod krzyżem Jego grobu, jest z Nim wizerunek Matki Bożej Kazańskiej, której był zawsze wierny. Do zobaczenia w Niebie Włodzimierzu…
    Tak mój Anioł Stróż zakończył swą misję a ja w ”spokoju sumienia” poszłam do rodzinnych grobów, modląc się w drodze za wszystkich, których dziś odbywały się pogrzeby: … o, mój Jezu przebacz nam nasze winy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź nas do żywota wiecznego. Amen
    Dobry Jezu, a nasz Panie daj im wieczne spoczywanie…
    Idąc alejkami cmentarza odmawiałam Różaniec, V cz. „Światła” – Ustanowienie Eucharystii przez Pana Jezusa, zachodzące słońce, czerwona kula i już bardzo późno, piątek, świątynie już zamknięte…poczułam ogromny głód… Eucharystii…Będę na pewno jutro, pojutrze jak Pan Bóg pozwoli… Będę łączyła się z naszymi Zmarłymi…

    PS.
    Wracając autobusem, długa droga, więc wzięłam się za czytanie prasy. Natrafiłam w „Gazecie Obywatelskiej” Prawda jest ciekawa Nr 62 –16-29 maja 2014 na str. 17: – http://www.gazetaobywatelska.info
    Z oświadczenia
    Nieznani sprawcy

    Dotyczy napadu na mnie przez dwie grupy zawodowych napastników 22 grudnia 2013 roku.
    — Pierwsza grupa dokonała ataku w bramie przejściowej… O dziwo, szlaban i kolczatka oraz oświetlenie nie działały. Czy działały kamery, nie wiem.
    — Druga grupa mnie zaatakowała cztery minuty później na klatce schodowej na czwartym piętrze. Napastnicy rozbili mi głowę, pogruchotali żebra, wybili kciuk prawej ręki, złamali kości śródstopia. Niczego nie ukradli. W pierwszym ataku brało udział czterech osobników, w drugim dwóch. Sąsiedzi wezwali karetkę pogotowia i policję. Poinformowałem przybyłych policjantów o zdarzeniu i stwierdziłem, że nie był to napad rabunkowy…
    — Lekarz zapisał w karcie informacyjnej oddziału ratunkowego szpitala praskiego: „Pacjent doznał urazu głowy oraz kończyny dolnej prawej.Okoliczności zdarzenia pamięta. Stan ogólny dobry, kontakt słowno-logiczny prawidłowy (…)”. Policjant pytał, czy piłem alkohol. Lekarz nie stwierdził zapachu alkoholu. Nie mogę się szybko poruszać, nie mogę pracować, nie mogę zarabiać pieniędzy. A oni chcą mi ukraść mieszkanie i po 25 latach od zdrady 4 czerwca 1989 roku nasyłają na mnie bandytów, okrutników, sądy i komorników.
    Warszawa, 7.04.2014
    Edward „Moher” Mizikowski
    w latach 81 – 90 działacz podziemia solidarnościowego na Mazowszu.

    Rozmowy z napadniętym (zakładka wideo): sw.mazowsze.pl
    (red.: przeczytaliśmy ze ściśniętym gardłem tę straszną wiadomość o Edku – wrażliwym, delikatnym i szlachetnym, zasłużonym Patriocie – jesteśmy z Tobą Edziu,
    pamiętamy Twoje poświęcenia, odwagę… )
    Edward Mizikowski to przede wszystkim Poeta,
    -oto Jego wiersz z Tomu pt: „Wybiłem się na Niepodległość” –
    s.57 wyd. Edward Mizikowski 2007
    *
    Pamięć Europy
    Czy byłaby Europa
    Tym czym jest
    Gdyby zwyciężyli Niemcy?
    Albo gdyby zwyciężyła Rosja?
    To Polska jest
    Matką i Ojcem ułomnej
    Współczesnej Europy
    I przyszłej Europy Wolności
    Niech odwieczni wrogowie
    A i też odwieczni „sprzymierzeńcy”
    Pamiętają o tym
    Gdy pozwalają pisać o polskich
    Obozach koncentracyjnych
    Represjach wobec wypędzonych
    I pogromach
    Bo wciąż zakłamywana historia
    Może się zemścić
    Gdy zabraknie bohaterów
    ————Edward Mizikowski
    Warszawa, 1.09.2004 r.
    _________________________________________________________________________________–
    spisał refleksje i przegl prasy: B. Milska wierna Bogu i Matce Jezusa Chrystusa, Maryi z Ich Opiekunem Świętym Józefem.
    KRÓLUJ NAM CHRYSTE, ZAWSZE I WSZĘDZIE!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s