Krzyż godłem chrześcijaństwa, Homilia o. Gabriela Bartoszewskiego z dnia 29 listopada 2013 r.

zdjecie

M.Marek/Nasz Dziennik

Homilia o. Gabriela Bartoszewskiego wygłoszona dzisiaj podczas Mszy św. wynagradzającej w kościele Ojców Redemptorystów pw. św. Klemensa w Warszawie

Czyt. I Flp 2, 5-11

Czyt. II J 12, 31-36

Uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. (I Flp 2, 7-8)  

A kto chodzi w ciemności, nie wie, dokąd idzie. Dopóki światłość macie, wierzcie w światłość, abyście byli synami światłości. (J 12, 35-36)

 

Umiłowani Siostry i Bracia!

 

1. Krzyż! Dwie w poprzek złożone belki, na których w zamierzchłych czasach konali zbuntowani niewolnicy albo nieszczęśnicy, uznani za złoczyńców niebezpiecznych dla społeczeństwa. Na nim umarł Chrystus – Bóg Człowiek. Św. Paweł w pierwszym czytaniu: „Uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do smierci, i to do śmierci krzyżowej″ (Flp 2, 8-9). A św. Jan w Ewangelii dodaje: ”A Ja, gdy zostanę nad ziemię podwyższony, przyciągnę wszystkich do siebie″ (J 12, 32). Ten znak początkowo straszył. Jest naprawdę zadziwiające, jak szybko pierwsi chrześcijanie przekonali się do krzyża. Chrześcijanie nie tylko przestali się wstydzić krzyża, ale zaczęli się nim chlubić. Krzyż przerodził się w znak otoczony chwałą. Zatryumfował na wieżach kościelnych, rozbłysnął  na koronach panujących, pojawił się na ścianach instytucji społecznych i państwowych: szkół, szpitali, sądów, patronuje różnym związkom duchownym i świeckim, ozdabia piersi wierzących, a w naszych świątyniach zajmuje zawsze poczesne, jemu tylko należne miejsce.

2. W kościele nic nie dzieje się bez krzyża.

Kreślą go nam na czole już przy chrzcie. W znaku krzyża przychodzą do nas wszystkie błogosławieństwa, poświęcenia i wszystkie sakramenty. Krzyżem znaczy chrześcijanin każdy swój dzień, każdą swoją modlitwę. Znakiem krzyża pożegnają też nas kiedyś na ostatnią drogę.

Krzyż wszedł w historię ludzkości i życie pojedynczych ludzi. Gdy Julian Apostata (+ 363) zarzucał chrześcijanom bałwochwalcze oddawanie czci krzyżowi, św. Cyryl Aleksandryjski spokojnie tłumaczył:

My wpatrujemy się w krzyż, wspominamy Tego, który na nim skonał, abyśmy wszyscy życie mieli. Chrześcijanie zaczęli się chlubić Ukrzyżowanym i rozciągnęli to określenie na siebie. Hasłem ich stały się słowa św. Pawła: „A ja, nie daj Boże, abym się chlubić miał, jeno w krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego mnie świat jest ukrzyżowany, a ja światu” (Ga 6, 14).

Krzyż  jest:

a) Ołtarzem Najświętszej Ofiary.

b) Konfesjonałem odpuszczenia grzechów nawróconemu łotrowi: „Dziś ze mną będziesz w raju”.

c) Amboną wymownego kazania o miłości przebaczającej: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

d) Jest godłem chrześcijaństwa.

e) Znakiem  zbawienia.

f) Gestem błogosławieństwa.

3. Krzyż, na którym widnieje ukrzyżowany Chrystus, jest naszym symbolem i godłem, tajemnicą naszej wiary. Krzyż zrósł się z życiem chrześcijańskim… od kolebki po grób. Zrósł się z naszym polskim krajobrazem. Od wieków rozpościera ramiona na rozstajach dróg…

Krzyż w naszej Ojczyźnie znalazł miejsce na szczytach świątyń, na szczytach gór, przy drogach, w mieszkaniach, na piersiach ludzkich, na grobach i na ołtarzach. Można go spotkać na Giewoncie i w nadmorskiej rybackiej wiosce. Stał się jednym z codziennych gestów. Śpiewamy o nim pieśni i obchodzimy jego święto.

Do tego stopnia przyjęliśmy go za znak kształtujący naszą rzeczywistość, że już trudno nam było i jest zrozumieć psychikę tych, którzy od niego dzisiaj się odwracają. Naprawdę, trudno zrozumieć tych kilku parlamentarzystów, którzy w sądzie upominają się o usunięcie krzyża z auli parlamentarnej. Budzi to ogromne politowanie.

4. Ale wiemy, że krzyż był i jest znakiem, któremu sprzeciwiać się będą. Większość z was pamięta utarczki z przedstawicielami systemu komunistycznego, kiedy to usuwano krzyże ze wszystkich miejsc publicznych i zwalczano to, co Boże.

Dlatego w 1977 r. w jedną z niedziel Wielkiego Postu, zgodnie z zarządzeniem Episkopatu, we  wszystkich świątyniach odbyła się uroczysta ceremonia podwyższenia krzyża i ekspiacja. Wówczas kardynał Karol Wojtyła, przemawiając w Nowej Hucie, a tam toczyła się szczególnie ostra walka o obywatelstwo krzyża, powiedział:

„Drogi Bracie! Droga Siostro! Bracia i Siostry w Chrystusie! Nie odbieraj swojemu codziennemu życiu tego, co temu życiu nadaje pełną, najgłębszą wartość! Zrób tak, żebyś mógł na co dzień patrzeć na ten krzyż i żeby On mógł codziennie patrzeć na Ciebie. Myślisz, że to jest bez znaczenia? To kształtuje całe życie. I tego potrzeba dzisiaj w szczególny sposób w naszych katolickich mieszkaniach i domach, wtedy kiedy w naszych salach szkolnych, szpitalach, innych instytucjach, urzędach, gdzie pracują w większości katolicy, ten znak jest nieobecny. Musimy krzyżowi w naszym polskim życiu wszystkimi drogami, które do tego stoją otworem, przywracać właściwe miejsce”.

Na temat krzyża i jego roli nauczał Sługa Boży Stefan kard. Wyszyński. 28 marca 1981 r. w kościele św. Anny wygłosił kazanie do pisarzy, literatów, publicystów. Mówił o krzyżu. A było to następnego dnia po wypadkach bydgoskich, kiedy to 27 marca milicja zmaltretowała związkowców „Solidarności″. Było to już przygotowanie do stanu wojennego.

Zapewne pod wpływem tych przeżyć Prymas mówił: ”Krzyż ma liczne wymiary. Dźwiganie go jest nieodłącznym udziałem narodu, rodziny, osoby ludzkiej, łączy się z przeróżnymi zadaniami społecznymi, zawodowymi i politycznymi, na wszystkich szczeblach naszego życia. Ale to, co jest najważniejsze, co jest szkołą dźwigania krzyża, to przede wszystkim dźwiganie krzyża godności człowieka. Jest to zagadnienie ogromnej wagi. (…) Dlatego pierwszym warunkiem dźwigania krzyża osobistego i społecznego, krzyża każdego obywatela, ojca, matki czy dziecka, a nawet krzyża politycznego i kultury narodowej, jest zaufanie do człowieka, bo nosi on w sobie wysoką godność istoty obarczonej krzyżem. (…) Stąd, najmilsi, niezmiernie doniosłą rzeczą jest, abyśmy dźwigając własny krzyż – krzyż godności człowieka – pamiętali o tym, że każdy z ludzi nosi w sobie godność i odpowiedzialność za drugiego człowieka. We wszystkich sporach społecznych i politycznych, które są toczone, nie wolno o tym zapomnieć. Człowieka nigdy nie można tak ukarać i skazać, aby go doszczętnie unicestwić„ (S. Wyszyński, Życie i twórczość, t. IV, s. 757, opr. M. Romaniuk).

5. Zmaganie o prawo krzyża do bycia w miejscach publicznych z roku na rok przynosiło skutek. Krzyż powoli wracał na swoje miejsce.

Jednak nie obeszło się bez walki: 15 marca 1984 r. rozpętała się prawdziwa wojna krzyżowa w Miętnem k. Garwolina. Do Zespołu Szkół Rolniczych przyjechała delegacja marksistowska z Czech i wyraziła ”zdziwienie„, że w szkole wiszą krzyże. Wtedy dyrektor polecił w nocy je usunąć. Następnego dnia uczniowie nie zaczęli lekcji. Poparli ich liczni rodzice i zaczęła się długotrwała walka o krzyże, w której ateistycznym marksistom chodziło rzekomo o zachowanie rozdziału Kościoła od państwa i o wolność sumienia. Sprawa stała się głośna, włączył się biskup diecezji Jan Mazur, ks. Prymas Glemp, Ojciec Święty Jan Paweł II zabrał głos. Ostatecznie uczniowie odnieśli sukces – krzyże wróciły.

Podobnie działo się we Włoszczowej od 12 kwietnia 1985 r.  Tutaj władze, opowiadając się rzekomo za rozdziałem Kościoła od państwa, były jeszcze ostrzejsze. Kilku uczniów i kilkoro rodziców zostało ukaranych za obronę krzyży, które zdjął dyrektor. Dwóch uczniów usunięto ze szkoły, kilku przeniesiono, wielu obłożono karami finansowymi, a jednego przetrzymano dwa miesiące w areszcie. Odnieśli oni zwycięstwo.

Po 1989 r. krzyż w pełni zaczął wracać do miejsc publicznych i znalazł należne mu miejsce.

6. Papież Jan Paweł II korzystał z różnych okazji, aby wskazywać Polakom na znaczenie krzyża w życiu indywidualnym i społecznym. W Skoczowie 22 maja 1995 r. prosił:

”Drodzy Bracia i Siostry – drodzy Rodacy. Na tym wielkim wirażu ojczystej historii, kiedy decyduje się przyszły kształt Rzeczypospolitej, Papież – wasz Rodak nie przestaje was prosić, abyście to dziedzictwo Chrystusowego Krzyża na nowo z wiarą i miłością przyjęli. Abyście krzyż Chrystusa na nowo, w sposób wolny i dojrzały wybrali. (…) Abyście podjęli odpowiedzialność za obecność krzyża w życiu każdego i każdej z was, w życiu waszych rodzin i w życiu wielkiej wspólnoty, jaką jest Polska. Brońcie go!″.

7. Jan Paweł II nie tylko nauczał o krzyżu. Jednocześnie dźwigał krzyż swego życia  jako pasterz diecezji, pasterz Kościoła powszechnego, doznawał wielu cierpień duchowych, najczęściej nikomu nieznanych. Cierpiał na oczach całego świata, począwszy od zamachu na jego życie w 1981 r., poprzez liczne choroby, brak zrozumienia i zwalczanie, a przy tym intensywne prace apostolskie do ostatnich dni. Jego cierpienie objawiło się wymownie w Wielki Piątek 2005 r., gdy będąc ciężko chory, na tydzień przed śmiercią, w czasie Drogi Krzyżowej w Koloseum, przebywał w swojej kaplicy, modlił się, trzymając krzyż.

8. A jednak ta wymowna lekcja dla niektórych Polaków stała się bezskuteczna. Raz po raz rozpoczyna się i trwa walka z krzyżem. Często walka ta jest irracjonalna.

Wystarczy z naciskiem powiedzieć, że w ostatnich latach obecność krzyża w parlamencie ciągle komuś z Polaków przeszkadza. Pewne grupy domagają się jego usunięcia. Odbyła się jedna rozprawa sądowa, podczas której oddalono pozew. W miniony wtorek odbyła się kolejna rozprawa w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie o zdjęcie krzyża z sali obrad w Sejmie. Dziwne, że nie zdołano wydać wyroku i sprawę odłożono. Dlatego w środę na pierwszej stronie jednej z gazet zamieszczono wymowny tytuł: Krzyż na ławie oskarżonych. A zapewne dobrze pamiętacie profanację krzyża 9 sierpnia 2010 r. na Krakowskim Przedmieściu, gdzie tłumy Polaków modliły się za śp. pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego i 95 ofiar poległych w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Pewna grupa ludzi dopuściła się profanacji krzyża i pobicia modlących  się ludzi. Dokonano takiego czynu w pięć miesięcy po tak tragicznej katastrofie narodowej. Dziwne, że władze Warszawy pozwoliły na taką dziką  awanturę  w godzinach nocnych. Jest to hańba dla decydentów, a podobno tak pracują katolicy.

A jak ocenić ostatnią inscenizację w Centrum Sztuki Współczesnej, gdzie aktami seksualnymi był profanowany krzyż, i to jeszcze wypożyczony z Muzeum Narodowego. Chwała tym wiernym, którzy odważnie protestowali i poszli, by w duchu ekspiacji odmawiać Różaniec.

Na tę haniebną inscenizację zaprotestowali nawet muzułmanie. Szkoda, że tak słabe były reakcje katolików.

Kształtuje się opinie, że sprawa krzyża to sprawa drugorzędna: krzyże mogą wisieć i mogą nie wisieć. Trzeba powiedzieć: Nie! Sprawa krzyża w naszym życiu indywidualnym, rodzinnym, społecznym i publicznym jest pierwszorzędna. Nie możemy pozwolić na profanowanie i poniewieranie naszej świętości.

Siostry i Bracia!

9. Mamy też wspaniałe przykłady zbawczej i przemieniającej mocy krzyża. Opowiadał nieżyjący już ks. prof. Jan Stępień, były rektor Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, który w latach 50. siedział w więzieniu we Wronkach, w celi 450, i  czekał na śmierć. Jego współwięźniem był młody człowiek – inżynier, który zostawił w domu młodą żonę Zofię i córeczkę Helenkę. Na ścianie paznokciem wyrysował krzyż i napis: żona Zofia, córeczka Helenka. Wpatrywał się w niego.

Po jakimś czasie otrzymał list, że dziecko zmarło. Pod wpływem tej wiadomości w duszy tego młodego człowieka nastąpił bunt. Miotany przeżyciami, paznokciem zamazał krzyż i napis. Ale coś go ciągnęło, by wpatrywać się w ten zamazany, ale wymowny znak. Po pewnym czasie znów krzyż odtworzył, a z zamazanych zygzaków zrobił wokół niego promienie. A na drzwiach lakierowanych wyrył paznokciem napis: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje – święć się Imię Twoje w cierpieniu mojej żony, w śmierci mojej córeczki i w mojej samotności″.

Krzyż powrócił na właściwe dla niego miejsce. Ale na naszych oczach w państwie demokratycznym i – jak się mówi – państwie prawa jest atakowany, poniewierany i grozi niebezpieczeństwo, że może być wyrzucony. Nie możemy na to pozwolić.

Krzyż jest naszą chlubą. Św. Augustyn powiedział: Przypatrz się chwale krzyża. On widnieje na czołach królów, jego działania świadczą o jego potędze. On podbił świat nie żelazem, lecz drzewem″. Jezus na krzyżu już został otoczony chwałą, został wywyższony i przyciąga wszystkich do siebie; jednym słowem – Jezus króluje na drzewie krzyża. Jeżeli dziś adorujemy krzyż jako znak zwycięstwa, jako znak chwały i wynagradzamy za czynione mu przez ludzi zniewagi, to złóżmy także nasze życiowe krzyże przed Jego krzyżem. Niech nie będą nam one powodem do przygnębienia, do narzekania, do smutku, ale do chluby, do chwały.

Siostry i Bracia!

Przypomnijmy sobie zachętę i nakaz bł. Jana Pawła II, który po Mszy św. w Zakopanem pod Krokwią 6 czerwca 1997 r. powiedział: „Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku, i ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda! – »w górę serca«. Trzeba, ażeby cała Polska od Bałtyku aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała: sursum corda – w górę serca″.

Dlatego dziś tutaj, w tej świątyni wołajmy przed Nim w postawie adoracji i czci: „Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył″. ”Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami″. Amen.

NaszDziennik.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nasza Codzienna Prasówka, wprowadziła Mirka Zielińska. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Krzyż godłem chrześcijaństwa, Homilia o. Gabriela Bartoszewskiego z dnia 29 listopada 2013 r.

  1. AVE pisze:

    Z Modlitewnika Księdza Tymoteusza
    TOBIE PANIE ZAUFAŁEM

    Włocławskie Wydawnictwo Diecezjalne Włocławek 2000
    Imprimatur
    J.E. Ks. Biskup
    Prof. Dr hab. Henryk Muszyński
    L. dz. 257, z dnia 5 III 1990 …

    Modlitwa jest najbardziej podstawową potrzebą, jak gdyby ”oddechem duszy” człowieka wierzącego. Powinna ona towarzyszyć nam we wszystkich chwilach naszego życia…
    PACIERZ CODZIENNY
    Najpiękniejszej modlitwy nauczył nas Pan Jezus – Ojcze nasz. Po łacinie – Pater noster, stąd nazwa codziennej modlitwy chrześcijanina – pacierz…

    Tamże, na str.463 – jedna z Pieśni:
    PAN ZSTĄPIŁ Z NIEBA pod postacią chleba, *Choć skryty, bez świty, lecz prawy Bóg. *Cichy, bez chwały, daje nam się cały. *Padnijmy na kolana, uczcijmy niebios Pana. *Z miłością, z czułością wiernych sług.

    Jezus przychodzi, troski nam osłodzi; *Więc bieżmy, więc śpieszmy do Jego stóp. *On nas z ołtarza łaską swą obdarza, *Padnijmy na kolana, uczcijmy niebios Pana* Z miłością, z czułością wiernych sług.
    +
    … kto ma uszy niechaj słucha…
    zaśpiewała: B. Milska wierna Bogu i Matce Jezusa Chrystusa, Maryi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s