Relacja Bożeny vel Bogusi z dnia 31 października, 20. 40 – 22.45

Wczorajszego wieczoru przyszłam pod pałac na Krakowskie Przedmieście przed godz. 21.00, kiedy trwały przygotowania do rozstawienia dużego Krzyża. Była nas narazie mała grupka, zapłonęły pierwsze przyniesione znicze. Było radio, więc cieszyliśmy się, że na modlitwę Apelu Jasnogórskiego będziemy w łączności z Częstochową i było połączenie. Niestety cały czas „towarzyszyła” nam zorganizowana grupa młodych ludzi, podpitych, z papierosami w zębach, z buteleczkami przy sobie, tacy eleganccy, „z dużego miasta”, no tacy modelowi palkociarze „śliczni”, najwyraźniej wykorzystywali moment kiedy jeszcze nie wszyscy z nas przybyli na to miejsce. Byli bardzo napastliwi i chcieli nas usunąć a napewno przesunąć, ponieważ modlić się to jest miejsce w kościele, ich zdaniem. Były wulgaryzmy, okrzyki-stałe zawołania: „gdzie jest krzyż?, do kościoła”. Te główki nawet nie pomyślą, że takie zachowanie nie powinno mieć miejsca w tak dostojnym miejscu, w żadnym miejscu!- taki jest ich „styl”- „podtresowany”, który kogoś przypomina. Policja nie reagowała,chociaż w odległości stojąc wszystko dobrze widzieli i słyszeli. Ta grupa powracała jeszcze kilka razy, kiedy trwaliśmy na modlitwie. Modlitwę prowadziła siostra Bożenka. Na początku była modlitwa za Kapłanów, podane intencje to modlitwa za Poległych w samolotowej Tragedii Smoleńskiej 10.04.2010 r. i w intencji Ich Rodzin, za naszych śp Bliskich, znajomych i wszystkie dusze w czyściu cierpiące – odmówiliśmy Tajemnicę Radosną Różańca Świętego, trzecia część w jęz. łacińskim. Była Litania Loretańska. Potem mówiliśmy stosowną modlitwę do Świętego Józefa Patrona rodzin. Kiedy następny atak na nas modlących się ze strony „przeciwników” miał miejsce, odmówiliśmy Egzorcyzm do Świętego Michała Archanioła. Nasz brat miał wodę święconą, więc wszyscy zostaliśmy pokropieni tą święconą wodą, przeciwnicy również, ponieważ coraz bardziej mieszali się z nami modlącymi się, przepychając się. Odór alkoholu, tytoniu i jeszcze czegoś „dziwnego”, + unoszące się nad nami bańki mydlane, utworzone z bliżej nieznanego płynu, wszystko to duszące wokół nas było dokuczliwe, trudne do zniesienia. Takie miałam wrażenie, że „płeć piękna” w tym wszystkim była aktywniejsza. Poproszeni Panowie policjanci podeszli na prośbę naszych mężczyn do jednego z najbardziej „wpychających się” przeciwników i zapytali go dlaczego napiera na modlącego się, a on „podpity” twierdził, że wcale nie napiera, chociaż widoczne było, że się ”pcha”. Może utracił czucie. Było to wszystko bardzo smutne i czuliśmy bezkarność przeciwników. Oni nie mogą, nie chcą przyjąć do wiadomości tego, że jak już stoi jeden człowiek, więcej ludzi, zachowujący się kulturalnie, w wybranym publicznym miejscu, a można stać, to „chamscy, podpici, nabuzowani” mogą na tych pierwszych napadać i ich pouczać, ba, nawet przepędzać! Ktoś, przechodzący w czasie takiej napaści na nas powiedział do naszych przeciwników: „a kto jest waszym pr0tektorem”? Ci napastnicy nie znają Konstytucji RP, więc do naszej wspólnej wiadomości, – warto zapamiętać:
KONSTYTUCJA R.P. artykuł 53. Pkt.2:
„Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują”.
A wracając do wczorajszego wydarzenia to warto jeszcze wspomnieć takie inndywiduum: taki starszy młodzieniec wygłaszał rzecz następującą, że powrócił do Polski z Ameryki i tam nie widział takiej nietolerancji jaką zastał w kraju, tzn: „żeby on musiał wysłuchiwać naszych modłów tu w tym miejscu, gdzie on właśnie z kumplami chce spożywać alkohol, przeklinać, itd”. Kuriozalne, skąd takie myślenie znamy. „Ryba psuje się od głowy”.
Jesteśmy u siebie, w swojej Ojczyźnie, musimy to bardzo zapamiętać! Modlitwa jeszcze trwała do Anioła Stróża, był rachunek sumienia i żal za grzechy. Odśpiewaliśmy gromkom, jak już Michał napisał, „Nigdy, nigdy…” Jeszcze trochę osób zostało na rozmowę. Poszliśmy do domów.

Króluj nam, Chryste!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Relacje świadków, Wprowadziła Hortensja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s