Relacja z refleksją Mirki z dnia 29 lipca

Było nas modlących się około 90 osób. Liczba w różnych momentach się zmieniała – jedni dochodzili, inni odchodzili.
Pod Krzyż dotarłam około 20.30 – była już spora grupa osób – około 40, które Trwały pod Krzyżem śpiewając pieśni – kościelne i patriotyczne. Wśród tych osób zauważyłam Panią Mariannę Mertę – (Mamę śp. Pana Tomasza Merty) i Siostrę zakonną – razem z wszystkimi śpiewała. W pewnej chwili, jakaś starsza pani, podeszła do nas i z oburzeniem powiedziała, że to wstyd, co robimy, a w ogóle to dziwi się, że siostra może się w takim miejscu zatrzymać – mówiła to bardzo podniesionym głosem, wręcz z nienawiścią. Siostra z całym spokojem powiedziała – „niech się pani uspokoi”. Kobieta, nadal wzburzona, odeszła. Siostra była aż z Podkarpacia, wzięła nasze adresy internetowe i obiecała, że codziennie będzie się za nas modliła. Ponieważ nie mogę stać – chodziłam na „obrzeżach” modlących się ludzi i przez to więcej widziałam. Gdy rozpoczął się Apel z Jasnej Góry było nas coraz więcej. Zatrzymywali się także przechodnie. Wiele osób zostawało na chwilę modlitwy. Zauważyłam pewną Rodzinę, która trwała z nami cały Różaniec i jeszcze dłużej – po czym, gdy odchodzili, podeszłam do nich i spytałam, czy będą jutro w Warszawie. Dałam im zaproszenie na koncert Pana Jana Pietrzaka. Pani powiedziała, że mieszkają w Paryżu – we Francji, ale będą jutro na koncercie i na Apelu. Bardzo ucieszyła się adresami naszych stron internetowych. Już wtedy było widać, że jest bardzo wzruszona i powiedziała, że bardzo nam wszystkim dziękuje za to co robimy, że jest dumna z nas. Po modlitwach, gdy ks. Jacek udzielał jeszcze indywidualnego błogosławieństwa – zauważyłam tę Panią jak klęczała do błogosławieństwa. Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę i Pani powiedziała, że do nas napisze. Była też grupa Włochów, którzy przechodząc, gdy zauważyli, że się modlimy, wyciszyli się i z szacunkiem pochylili głowy, a nawet niektórzy chwile się modlili. Jakże inaczej zachowywali się „młodzi, wykształceni…”? Stali tuż za nami, palili papierosy, bardzo głośno się śmiali, rozmawiali, drwili…była wśród nich siostra „misjonarki’ oraz jeszcze kilka osób, które często nam przeszkadzają. Ponieważ mimo próśb kilku starszych osób, którym ich zachowanie szczególnie przeszkadzało – nie usunęli się – a miejsca nie brakowało – ani pod Brystolem, ani pod Kordegardą – podeszłam do stojących opodal strażników miejskich prosząc, by oni poprosili tę młodzież o przesunięcie. Usłyszałam, że to jest wolny kraj i każdy może robić na co ma ochotę, oni przecież nie piją i nikogo nie biją. Gdy powiedziałam, że przeszkadzają nam w modlitwie – usłyszałam, że my im też przeszkadzamy. Poprosiłam tego strażnika, który odpowiadał w sposób bardzo emocjonalny – o nr służbowy. Pokazał – nr. 0806. Wróciłam na modlitwę. Niedługo potem, zjawił się jakiś mężczyzna w średnim wieku – w kurtce na której było logo TVN24 i bardzo głośno zaczął wykrzykiwać: że my mu przeszkadzamy, że to jest jego państwo i on sobie nie życzy, że mamy dwa kościoły w pobliżu. Nie mówił, ale krzyczał. Pewien młody mężczyzna, który przechodził obok z kilkuletnim dzieckiem – zareagował prosząc tego człowieka, by odszedł i nie przeszkadzał, nie zaczepiał modlących się. Tamten coraz głośniej krzyczał: „szatan, szatan, szatan” i zaczął używać wulgarnych słów. Gdy został pokropiony wodą święconą, jeszcze bardziej krzyczał i przeklinał. Mówiliśmy akurat piątą Tajemnice „Śmierć Pana Jezusa na Krzyżu” – klęczeliśmy – było widać, że ten widok doprowadzał go do wściekłości. Ponieważ było coraz więcej wulgaryzmów – które musieli słyszeć także owi strażnicy – a nadal nie reagowali, postanowiłam podejść do nich. Gdy spytałam, czy przeklinać publicznie również wolno – ów strażnik powiedział, że czekają na posiłki. Spytałam więc, czy, żeby spacyfikować jednego człowieka potrzeba im pomocy. Usłyszałam, że tam jest grupa ludzi. Uświadomiłam więc strażnikom, że agresywny jest tylko jeden – w kurtce z napisem TVN24. Wtedy powoli podeszli i podjęli interwencję. Doszło jeszcze 4 strażników i po wymianie zdań, bo agresor – twierdził, że się nie da przesunąć – ci strażnicy, którzy doszli go „spacyfikowali”. Gdy ten człowiek rzucał wulgaryzmami i szarpał się z tym odważnym Ojcem – „młodzi ,wykształceni..” mieli uciechę, bili brawo( oczywiście agresorowi), śmiali się….
Jakże różne postawy – zupełnie jak ponad 2 tysiące lat temu na ulicach Jerozolimy w Wielki Piątek…

Kończyliśmy śpiewać na klęcząco Suplikacje, gdy się uspokoiło.

 Ks. Jacek dziękował modlącym się, że wytrwali na modlitwie, że byli skupieni  na Chrystusie. Przypomniał nam, że najbliższe tygodnie będą trudne. Prosił byśmy byli w stanie Łaski uświęcającej – to jest najważniejsze. SERCE CZYSTE – największy DAR dla Kościoła i POLSKI. Częsta Spowiedź i Komunia na klęcząco.
Przypomniały mi się lipcowe i sierpniowe dni rok temu. Pamiętam, że dostałam SMS – „Jeśli macie odwagę gromadzimy się przy Krzyżu. Mamy być po Spowiedzi i Komunii Świętej. W Bogu Nadzieja.”. Myślę, że to wezwanie jest nadal aktualne.

POLSKO, OBUDŹ SIĘ !!!

Prosimy wszystkich Ludzi Dobrej Woli przychodźcie na modlitwę pod Krzyż Pamięci
codziennie od godz.21 -22.30
– na Krakowskie Przedmieście.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Relacje świadków, wprowadziła Mirka Zielińska. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s